Poznali się w Chinach, kiedy to Jan wyjechał doszlifowywać swój język chiński studiowany w Polsce. Ona go miała uczyć chińskiego, a on ją angielskiego… I tak się uczą do dziś… Łezka się w oku kręciła kiedy Asia pięknie powtarzała słowa przysięgi po polsku. Zamieszkali razem w ojczyźnie Jana i tak zaczęła się ich wspaniała życiowa przygoda.
Historię z dnia ślubu zaczęłam budować przed Świątynią Opatrzności Bożej na Wilanowie. Pierwszy raz miałam okazje być w tym monumentalnym obiekcie.
Przestrzeń i jeszcze raz przestrzeń… a w niej dwoje bliskich sobie ludzi… w pewien sierpniowy dzień…
Parę dni po ślubie powstała sesja ślubna tej ciekawej pary… Można ja obejrzeć —–> TU







































Gdy wszyscy zasiedli do stołów, z młodymi wyskoczyliśmy na chwilę w okolicę klubu… Trwało to może 15 minut… Chwila oddechu w tym „zatłoczonym” dniu…







Sesja rodzinna.















Dodaj komentarz